• „Angielskiego osobiście nie znam, ale słyszałem o nim wiele dobrego”

    „Angielskiego osobiście nie znam, ale słyszałem o nim wiele dobrego”

  • „Kobieta jest największym przyjacielem człowieka”

    „Kobieta jest największym przyjacielem człowieka”

  • „Bardzo przyjemnie czekać na jakąś panią. Właśnie czekać jest chyba najprzyjemniej”

    „Bardzo przyjemnie czekać na jakąś panią. Właśnie czekać jest chyba najprzyjemniej”

  • „Czyż nie uchodzić uchodzi uchodźcom?”

    „Czyż nie uchodzić uchodzi uchodźcom?”

  • „Na świecie jest pewien ograniczony zapas miłości – kiedy jedna się zaczyna, druga   musi się skończyć”

    „Na świecie jest pewien ograniczony zapas miłości – kiedy jedna się zaczyna, druga musi się skończyć”

  • „Nie wymagajmy zbyt wiele od ludzi”

    „Nie wymagajmy zbyt wiele od ludzi”

    z Kabaretu Starszych Panów

  • „Pani będzie łaskawa nie zwracać uwagi na to, co przyjaciel mówi, bo on w słońcu nie mówi tak jak w cieniu”

    „Pani będzie łaskawa nie zwracać uwagi na to, co przyjaciel mówi, bo on w słońcu nie mówi tak jak w cieniu”

    z filmu „Upał”

Nie mieliśmy misji

(dla Przekroju)

Strój StP wziął się z marzenia o czystej elegancji, równie piętnowanej w minionym okresie jak czysty humor. Stąd kostiumowa hiperbola w formie cylindrów i żakietów z goździkiem w butonierce (mylonych przez profanum vulgus [ciemne pospólstwo]) z frakami.

Dialog w kabarecie wziął się z kolei z naszych prywatnych rozmów z Jerzym, w których z czystej pustoty (mimo przekroczonej czterdziestki) lubiliśmy operować fikcyjnymi postaciami w nieco odbiegających od normy sytuacjach. Bywało, że osoby postronne przysłuchujące się nam spoglądały na nas z niepokojem(…). Robiliśmy kabaret, sami się bawiąc. Nigdy nie byliśmy przejęci żadną misją. Kabaret nasz nie chłostał i nie piętnował. Uśmiechał się i lekko i ironizował co najwyżej… Nie kierowaliśmy się pragnieniem krzepienia serc bliźnich, sami się krzepiliśmy robiąc go. Mieliśmy bardzo podobne poczucie humoru i bawiliśmy się tym kabaretem…aż do momentu, kiedy Jerzy przestał się bawić.

Jeremi Przybora


Na podstawie: Monika Wasowska i Grzegorz Wasowski „Starsi Panowie Dwaj – Kompendium Niewiedzy”, Kraków 2014, str 281

O natchnieniu

w rozmowie z Magdą Umer:

„Przypuszczam, że ja bym miewał natchnienie , gdyby nie to , że potrzeba zarabiania na życie zawsze to natchnienie wyprzedzała. Zanim zdążyłem usiąść i poczekać na natchnienie, już musiałem zarobić jakieś pieniądze”


Wywiad ukazał się w Rzeczpospolitej 12.12.2000 z okazji 85 rocznicy urodzin mistrza

O Jerzym Wasowskim

Nie bywaliśmy razem w knajpach, nie zwierzaliśmy się sobie, a jeśli nawet, to ja byłem do zwierzeń skłonny. Jerzy – wcale. Musze jednak przyznać, że ilekroć bywałem w życiowych tarapatach, Jerzy i Marysia zawsze spieszyli mi z pomocą. Ja natomiast nie miałem okazji do rewanżowania się im, bo oni w takie tarapaty jak ja nie wpadali. Jerzy zresztą zawsze był dla mnie autorytetem i wzorem moralnym (z którego niestety niezbyt często korzystałem). Kimś w rodzaju Pana Boga toutes proportions gardees, osobą którą darzy się uczuciem, ale nie wypada się z nią zbytnio spoufalać.


J. Przybora „Zdążyć z happy Endem” Memuarów cz. III

Geneza Kabaretu Starszych Panów

Wypowiedź Jeremiego Przybory z 1998 r.

„ To ucieczka od nudy i szarzyzny, tęsknota za elegancją, za inteligencją dziedziczną, przedwojennym kanonem sposobu bycia. (…) Ale jest jeszcze sprawa poezji. Jedyne więc co takiemu niedopoecie humoryście pozostało, żeby jego żart zbliżyć do poezji, to szukanie tej atmosfery, nastroju, klimatu, tworzenie takiej codzienności w jakiej przebywa poezja. Tak jak przebywała w codzienności wczesnych lat mego pokolenia, kiedy ranki miejskie zaczynały się okrzykami ulicznych handlarzy, a wiejskie dźwiękami młota o kowadło i skrzypem żurawi. Kiedy jeszcze można było usłyszeć fortepian w małym, niemym kinie i sapanie lokomotywy na stacyjce kolei żelaznej”.


Cytat z książki Monika Wasowska i Grzegorz Wasowski „Starsi Panowie Dwaj – kompendium niewiedzy” Kraków 2014

O wypowiedziach na temat kabaretu (1988)

Do serca przypadły mi szczególnie dwie dość niekonwencjonalne wypowiedzi na temat kabaretu. Jedna z nich ukazała się w znanym tygodniku, a okazja było pierwsze wznowienie programu z taśm telerecordingu w rok, czy dwa lata po zniknięciu z małego ekranu. Na pierwszym planie rysunku Lecha Zahorskiego widniała para małżeńska w sypialni, w głębi na ekranie telewizora dwaj faceci w cylindrach. Na krawędzi łoża siedział, opuściwszy stopy na podłogę, goły mężczyzna w stanie głębokiej desperacji, a wynurzona do pasa z pościeli kobieta z obnażonym biustem mówiła do niego z wyrzutem:

„ A Starsi Panowie dobrzy i za drugim razem…”.

Druga wypowiedź była ustną, prywatną – że użyję tego rzadkiego słowa – eksklamacją.

Pewnego wiosennego, słonecznego dnia szedłem Krakowskiem Przedmieściem w stronę Nowego Światu. Na wysokości uniwersytetu zobaczyłem przed sobą młodą, przyjemną dla oka panią, która szła energicznym krokiem w przeciwnym kierunku. Na mój widok pani zwolniła i zachodząc mi drogę, stanęła na wprost mnie tak, że musiałem się zatrzymać. Wtedy, patrząc mi w oczy z wyrazem miłego zaskoczenia na twarzy, powiedziała jakby do siebie:

„ To pan naprawdę istnieje”

i natychmiast – nim ochłonąłem z wrażenia – ruszyła w swoją stronę.

Jeremi Przybora


Na podstawie: Monika Wasowska i Grzegorz Wasowski „Starsi Panowie Dwaj – Kompendium Niewiedzy”, Kraków 2014, str 206