Home / TEKSTY / FRAGMENTY

Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory Listy na wyczerpanym papierze

(wybrane fragmenty)

1

Agnieszko!
Do wczoraj jeszcze pewnie mnie trochę pamiętałaś, ale dzisiaj już musze przypomnieć Ci się. Telefonowałem, ale nikt nie odpowiadał, może dlatego, że- jak to dziś stwierdziłem- pod zły numer. Teraz będę dzwonił pod dobry, ale w domu nie mam dobrych warunków akustycznych, więc nie wiem, czy się prędko do Cieie dodzwonię, bo jeszcze do tego tonę w pracy przed premierą.
Agnieszko, pamiętaj o mnie i dbaj o uszy, za którymi przepadam!
Jeremi

2

Panienko z Kępy!
Pierwszy raz w życiu zaznałem wzruszeń poezji adresowanej do mnie. Mój Boże, gdyby to tak jeszcze kiedy! W STS-ie nie byłem, żebyś się przekonała, jak ciężko Ci teraz beze mnie. Myślałem,ze trafiłem w Twoim życiu na lukęmiędzy małżeństwami – że nic już Ci nie poradzę na poprzednie ale i nie zaszkodzę w następnym. Ale Tobie luki się pewnie nie zdarzają. A gdyby- ewentualnie- w przyszłości (niezbyt odległej), to napisz wtedy do mnie na załączonym papierze, bo tak sobie wyobrażam zewnętrznie list od Ciebie.
Ale nie do TV , a do SPATIF-u adresuj.
Całuję Cię w to drugie, niecałowane jeszcze przeze mnie ucho.
Jeremi

Uwiedziony

(fragment)

– Pomóż mi pan podrzucić nieślubne. Jestem nieszczęśliwa uwiedziona, bez środków do życia.
– Sama pani nie da rady podrzucić?- zapytałem z troską, bo z miejsca wzruszył mnie wyraz tych oczu otchłannych.
– Nie- odpowiedziałą, bezradnie patrząc na grające okno.- To za wysoki dla mnie parter. Nie mam sił.
– Może znajdzie się okno na niższym parterze? Jeszcze nigdy nie podrzucałem, więc boję się, że nie rafię. – Starałem się unikną poważnej, bądź co bądź, odpowiedzialności za podrzucenie cudzego podrzutka.
– Och, nie!- zaprotestowała żywo ofiara nieszczęśliwego macierzyństwa – To bardzo korzystne okno bardzo zamożnej, bezdzietnej wdowy. Będę się modlić za pana i trafi pan!
– A nie lepiej by, zamiast się modlić, położyć dziecię pod drzwiami tej pani, na klatce schodowej?- próbowałem ostatniego argumentu
– Stróż mnie nie wpuści- przekonująco odrzuciła mą propozycję matka potencjalnego podrzutka.
– Sam jestem, jak pani widzi w podobnej sytuacji-. Postanowiłem się zwierzyć, bo budziła moje zaufanie i, co tu dużo gadać, współczucie.- Też mam nieślubne, z uwiedzenia i też jestem bez środków.
– Och to podrzućmy oba maleństwa!- Mizerne oblicze nieszczęśliwejrozjaśniło się, jakby mgnieniem uśmiechu.
– We dwoje będą się lepiej chowały!


J. Przybora Uwiedziony Gdańsk 1998